„Nic złego nie zrobiłeś…” Podczas naszego dwudniowego wyjazdu służbowego Futaba, żona prezesa, wielokrotnie podnosiła mnie na duchu i podnosiła na duchu mojego penisa, rozszarpanego na strzępy przez naszego agresywnego szefa, szeptanymi, sprośnymi uwagami. Całkowicie z perspektywy pierwszej osoby, całkowicie binauralnie i całkowicie afirmatywnie.
Opublikuj komentarz